Nie ma czegoś takiego jak partnerstwo, w rozumieniu „jesteśmy równi”, w relacji kobiety i mężczyzny. Jest to sztuczny twór równości cywilizacji, wykreowany na potrzeby spotkania się gdzieś po środku. To kompromis, ale też manipulacja.
Mówisz do kobiety: jesteśmy partnerami, a ona mówi ok.
Ona, silna kobieta, rezygnuje z brania na siebie męskiej roli, oddaje ją mężczyźnie, i to jest po części plusem, ale wciąż nie oddała jej w pełni, ani on jej nie przyjął w pełni.
Są w połowie drogi do męskości i kobiecości.
Taka relacja może się udawać, ale jest kompromisem.
Relacja mężczyzny i kobiety jest wtedy kiedy on w pełni staje w swojej męskiej sile, a kobieta w swojej kobiecej mocy. Może się to zadziać tylko wtedy kiedy mężczyzna jest „większy” od kobiety.
Wtedy bierze odpowiedzialność za swoją męskość, jest obrońcą, wojownikiem, strzeże jej granic. Ona przyjmuje to, że on jest większy, a ona mniejsza. Wtedy może mu zaufać, jego męskości.
W granicach, które on trzyma dla niej, ona może rozgościć się i być kobietą, w swojej miękkości. Uznaje jego męskość w pełni, a on uznaje jej kobiecość i daje jej przestrzeń na bycie kobietą.
Dlaczego nam kobietom jest tak ciężko przyjąć to, że mężczyzna jest większy?
Jest to związane z ogromnymi kobiecymi lękami.
Kiedy mówisz: „Ty jesteś większy, ja mniejsza” możesz jako kobieta mieć poczucie, że oddajesz mu władzę nad sobą. Lęk z tym związany pochodzi z rodu, albo z kolektywnego lęku kobiet. Jak będę mniejsza, oddam mu prowadzenie, to grożą mi gwałty, on może mnie skrzywdzić etc. Wtedy ciężko zaufać i powiedzieć: „Ty jesteś większy, ja mniejsza”.
Dlaczego mężczyzna idzie na kompromis? Również z lęku, że może ją skrzywdzić, kiedy stanie w swojej sile, bo takie są również historie rodowe jak i kolektywne. Łatwiej być mu „równym ” niż „większym”.
Ale tu chodzi o inny model męskości, wspierającej, trzymającej granice dla rodziny i dla kobiety. Wtedy możesz pozwolić sobie na bycie mniejszą, emocjonalną, miękką, właśnie w tym obudzi się twoja kobieca moc. To jest męskość, której kobieta ufa bezgranicznie, może w pełni powierzyć swoje życie, miłość bez lęku.
Kiedy godzisz się na to,że mężczyzna jest większy oddajesz w ten sposób szacunek mężczyźnie, widzisz w nim mężczyznę. Jednocześnie szanujesz swoją kobiecość, widzisz i szanujesz w sobie swoją kobiecość.
Kiedy mężczyzna godzi się na to, że jest „większy” przyjmuje swoją odpowiedzialność i męskość, szanuje swoją męskość i kobiety kobiecość.
Wtedy wszystko jest na miejscu.
Nie potrzeba kompromisów w formie partnerstwa, kiedy mężczyzna jest w swojej męskiej sile, a kobieta w swojej kobiecej mocy.
Kiedy jest potrzeba, żeby kobieta wsparła mężczyznę i trzymała jemu granice, bo on potrzebuje być w swojej miękkości, kiedy np. umarli mu najbliżsi wtedy to się zadziewa również, kobieta potrafi to zrobić, gdyż wcześniej jej męska energia nie była nadużyta, była zmagazynowana i w kobiecy mocny sposób potrafi wesprzeć mężczyznę.
JA JESTEM MNIEJSZA.
A TY JESTEŚ WIĘKSZY.
DZIĘKUJĘ
tekst: Agnieszka Dziewanna



