Książka Andreasa Moritza „Rak Nie Jest Chorobą” jest niezwykle praktyczna. Za najważniejsze uważam jednak dwie rady, które są ponadczasowe, uniwersalne. Zastosować je z korzyścią może każdy, w celu poprawy jakości życia w dowolnej dziedzinie.
Podobnych rad udzielał Czuang-Tsy, starożytny chiński taoistyczny mędrzec. Proszę porównać słowa obu mędrców.
Żyj w jedności, jedyności i całości
Wpierw Andreas Moritz, w książce „Rak Nie Jest Chorobą” radzi tak:
Twoja zdolność do odzyskania zdrowia wymaga, abyś poczuł się i stał się jednością na wszystkich poziomach ciała, umysłu i ducha.
W innym miejscu powtarza radę w takiej formie:
Aby uleczyć raka, musisz stać się jednością, czyli połączyć w całość twoje ciało, umysł, emocje i duchowość.
Zaś Czuang-Tsy opowiada historyjkę KOGUT DO WALK:
Ji Shengzi hodował dla swojego pana koguta do walk. Gdy minęło dziesięć dni i pan zapytał, czy kogut jest gotowy, Ji odpowiedział:
– Nie, panie, nie jest gotowy. Wciąż jeszcze jest próżny i pełen wściekłości.
Minęło następne dziesięć dni i książę znów zapytał o koguta. Ji powiedział:
– Jeszcze nie, panie. Robi się czujny, gdy tylko widzi cień innego koguta lub słyszy jego pianie.
Znów minęło dziesięć dni i gdy przekazano mu pytanie od księcia, Ji odpowiedział:
– Jeszcze nie całkiem, panie. Pragnienie walki wciąż tli się w nim i w każdej chwili może zostać obudzone.
Gdy minęło jeszcze dziesięć dni, Ji tak odpowiedział na pytanie o koguta:
– Jest prawie gotów. Nawet gdy słyszy pianie innego koguta, nie okazuje podniecenia. Przypomina teraz koguta ze stali. Jego zdolności stanowią jedną całość. Żaden kogut mu nie dorównuje, wszystkie od razu uciekną przed nim.
Pozwoliłem sobie tylko zmienić „koguta z drewna” na „koguta ze stali”. Myślę że bardziej pasuje 🙂
Zamiast karmić strach, pozwól rozwijać się w tobie odwadze
Andreas Moritz pisze tak:
Intencja, jaka kieruje twoją decyzją, ma większą moc niż narzędzie uzdrawiania, które wybierzesz. Jeśli twoje decyzje motywuje strach, lepiej będzie, jeśli nie podejmiesz żadnego działania dopóty, dopóki stawisz mu czoła i nie przemienisz go w zaufanie i pewność siebie.
Zaś Czung-Tsy przytacza opowieść SZTUKA ŁUCZNICTWA:
Liezi zaprezentował swoją sztukę strzelania z łuku Bohunowi Wurenowi. Kiedy napiął łuk do końca, na jego łokciu postawiono miseczkę z wodą i dopiero wtedy zaczął strzelać. Gdy tylko wypuścił jedną strzałę, już zakładał drugą, za nią następowała trzecia. Przez ten czas stał nieruchomo jak posąg. Bohun Wuren powiedział:
– Twoja technika strzelania jest doskonała, ale nie chodzi tu o strzelanie bądź niestrzelanie. Chodźmy na wysoką górę, stańmy na skale zwieszającej się nad przepaścią głęboką na trzy tysiące metrów, i wtedy spróbuj strzelić.
Wspięli się na wysoką górę. Gdy znaleźli się na skale zwieszającej się nad przepaścią głęboką na trzy tysiące metrów, Bohun Wuren stanął tyłem, tak że jego stopy wystawały o jedną trzecią długości poza krawędź skały. Kiwnął na Liezi, by podszedł, on jednak padł na ziemię, zlany zimnym potem.
Bohun Wuren powiedział:
– Człowiek doskonały nie doznaje poruszenia ducha, nawet gdy unosi się na niebieskim niebie, pogrąża się w żółtych źródłach czy wędruje do ośmiu granic świata. Tymczasem ty okazujesz trwogę i w twoich oczach widzę oszołomienie. Jak możesz spodziewać się, że trafisz do celu?
Przypowieści Czuang-Tsy cytuję za „Zen i kultura japońska” autorstwa Daisetz T. Suzuki.





