Kiedy moja córka Roxann miała szesnaście lat, bardzo dużo piła, zażywała również narkotyki. Zaczęło się to, zanim w 1986 roku przebudziłam się za pomocą pytań, ale wtedy była w takiej depresji, że zupełnie tego nie widziałam.
Kiedy Praca zaczęła żyć we mnie, zaczęłam zauważać jej zachowanie, a także moje myśli na temat tego zachowania.
Co wieczór gdzieś jechała swoim nowym czerwonym camaro. Kiedy pytałam, dokąd się wybiera, mierzyła mnie wściekłym spojrzeniem i trzaskała drzwiami na do widzenia.
Jej spojrzenie dobrze rozumiałam. Sama ja nauczyłam spoglądać na mnie w taki sposób, bo sama obrzucałam ja takim spojrzeniem przez wiele lat.
Dzięki Pracy nauczyłam się zachowywać ciszę w jej obecności, w obecności innych. Nauczyłam się słuchać.
Często siedziałam i czekałam na nią długo po północy; na sam przywilej zobaczenia jej – tylko na ten przywilej. Wiedziałam, że piła, i wiedziałam, że nic nie mogę zrobić. W mojej głowie pojawiały się myśli:
„Jest prawdopodobnie pijana, a prowadzi samochód, zginie w wypadku i nigdy więcej jej nie zobaczę. Jestem jej matką, ja jej kupiłam ten samochód, ja jestem odpowiedzialna. Powinnam jej zabrać ten samochód (ale nie był mój, więc nie mogłam go zabrać; dałam go jej, należał do niej), będzie prowadzić po pijanemu i kogoś zabije, zderzy się z innym samochodem albo wjedzie na słup, zabije siebie i pasażerów.”
Kiedy myśli się pojawiały, prawdziwość każdej z nich weryfikowałam w milczeniu. Praca natychmiast przywracała mnie do rzeczywistości. Oto co było prawdą: kobieta siedząca na krześle i czekająca na ukochaną córkę.
Pewnego wieczoru po trzydniowym weekendzie Roxann weszła do domu z bardzo nieszczęśliwym wyrazem twarzy i ja mi się wydawało, już się nie broniła. Po prostu padła w moje ramiona, i powiedziała:
– Mamo, już dłużej tak nie mogę. Proszę, pomóż mi. Nie wiem, co dajesz tym wszystkim ludziom, którzy przychodzą do nas, ale też tego chcę.
Więc zrobiłyśmy Pracę i zaczęła chodzić na spotkania AA. Od tego czasu nie wzięła do ust alkoholu ani narkotyków.
Zawsze potem, kiedy miała problem, nie musiała ani pić, ani zażywać narkotyków, nie potrzebowała też mnie. Po prostu zapisywała problem, zadawała cztery pytania i robiła odwrócenie.
Kiedy w jednym miejscu panuje spokój, jest on też gdzie indziej. Największym darem jest wiedza o tym, jak przejrzeć iluzję cierpienia. Bardzo mi się podoba, że skorzystały z tej wiedzy wszystkie moje dzieci.
autor: Byron Katie
fragment: Kochaj, co masz!




