Pewnego wiosennego poranka ponad dwadzieścia lat temu zatelefonował do mnie lekarz z informacją, że mój ojciec, leczony na rozedmę, umiera na niewydolność nerek.
Szybko pojechałem do szpitala oddalonego o trzysta kilometrów.
Obaj z bratem zastaliśmy ojca w stanie głębokiej śpiączki. Wyglądał, jakby już nie żył.
Lekarze zapytali nas, czy zgadzamy się na odłączenie aparatury podtrzymującej życie, aby ojciec mógł spokojnie odejść. Wiedzieliśmy, że nie wybrałby wegetacji i że sam by się zdecydował na odłączenie aparatury.
Dlatego zgodziliśmy się.
Późnym wieczorem ojciec wciąż żył, ale pozostawał w głębokiej śpiączce. Rano przyjechaliśmy z bratem do szpitala zaniepokojeni i smutni, wiedząc, że ojciec mógł umrzeć w nocy.
Czekała nas jednak niespodzianka: tata siedział na łóżku i żartował z pielęgniarką!
Cud? Bynajmniej nie.
Lekarze podawali ojcu “ratujące życie” leki, które bardzo obciążyły jego nerki toksynami. Po odstawieniu tych środków organizm mógł zacząć się regenerować i powracać do równowagi.
Wystarczyła jedna noc bez lekarstw.
Nasza decyzja o tym, żeby “pozwolić ojcu umrzeć”, uratowała mu życie. Gdyby zmarł, jego śmierć przypisano by niewydolności nerek, a nie lekom, które tę niewydolność wywoływały.
Przypadek mojego ojca jest skrajny, lecz wcale nie taki rzadki. O wielu przypadkach śmierci z powodu błędów lekarskich nie wspomina się w raportach, zaniżając dane. Błędy wynikające z przepisywanych lekarstw, zabiegów chirurgicznych i niewłaściwych diagnoz to tylko niewielka część zjawiska.
Prawda ginie gdzieś między bloczkami recept, kartami pacjenta i aktami zgonów, które nie odzwierciedlają prawdziwych przyczyn choroby i śmierci.
Szczycimy się osiągnięciami współczesnej medycyny, nie uznając jej porażek, podczas gdy na przykład w USA interwencja medyczna może być w istocie jedną z głównych przyczyn śmierci.
Konwencjonalne metody leczenia mogą być zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Te sposoby leczenia są dobre, wręcz doskonałe, w nagłych wypadkach i w leczeniu urazów. Jednak medycyna zachodnia nie zapobiega chorobom, ani ich nie leczy; zajmuje się tylko objawami.
(…)
Nawet tak zwana medycyna zapobiegawcza zwykle polega jedynie na wczesnej diagnozie schorzenia, a nie na prawdziwej profilaktyce.
(…)
Wiele osób ma całkowite i ślepe zaufanie do medycyny zachodniej. Ludzie korzystają z porad i metod leczenia tylko jednej szkoły medycyny i odpowiedzialność za swoje zdrowie chętnie przekazują w ręce lekarzy. Takie podejście jest nierozsądne.
Sam zdobądź wiedzę, zanim posłuchasz cudzej rady, nawet lekarza. Każdy człowiek sam odpowiada na własne zdrowie.”
autor: Raymond Francis
fragment: Pożegnaj się z chorobami
Rozdział 10. Droga medycyny



