Kiedy miałam szesnaście lat, umarłam. To był najstraszniejszy wypadek samochodowy w historii miasta Vacaville w Kalifornii.
Policjantka jechała ponad 100 km na godzinę w strefie z ograniczeniem prędkości do 40 km. Nie miała włączonych świateł alarmowych ani syreny, ponieważ odpowiadała właśnie na cichy alarm przeciwwłamaniowy, który włączył się po drugiej stronie miasta.
Jej samochód wyłonił się zza stromego wzgórza dokładnie wtedy, gdy ja i trójka moich przyjaciół zawracaliśmy po jego drugiej stronie. Uderzyła w okno i tył naszego samochodu, gdy byliśmy w połowie manewru.
Ja siedziałam z przodu na miejscu pasażera. Moje dwie przyjaciółki siedzące z tyłu zginęły na miejscu.
Moje obrażenia były poważne i nic nie wskazywało na to, że przeżyję. Leżałam w śpiączce podtrzymywana przy życiu przez aparaturę medyczną. Lekarze powiedzieli mojej rodzinie, żeby przygotowała się na najgorsze. Uważali, że nie przeżyję nocy.
Czy lekarze mają prawo siać ducha porażki?
Kiedy była w śpiączce, przyszła do mnie moja ulubiona ciotka, która zmarła sześć miesięcy przed moim wypadkiem.
Nie mówiła dużo, ale stała tam ze mną, kiedy ja pojęłam wagę sytuacji. Za każdym razem, gdy chciałam ją o coś zapytać lub się wypłakać, ona jedynie uśmiechała się i kiwała głową.
- blask, który otaczał jej postać…
- poczucie spokoju, jakie przyniosła…
W czym mi pomogło jej uczucie spokoju?
Pomogło mi ono przezwyciężyć moją panikę.
Tak bardzo chciałam uciec od tego poczucia dezorientacji, które mną wtedy zawładnęło. Moim pierwszym odruchem była chęć chwycenia jej za rękę i pójścia za nią do miejsca, z którego przyszła. Ona jednak po prostu wyciągnęła do mnie rękę i uśmiechała się, kiwając głową.
W końcu się obudziłam, co zapoczątkowało mój długi powrót do zdrowia. Początkowo lekarze zapewniali moją rodzinę, że
resztę życia spędzę jako warzywo. Potem twierdzili, że wrócę w pewnym stopniu do dawnego życia, ale jużnigdy nie będę chodzić.Kiedy się obudziłam, nie mogła mówić, chodzić, a nawet pojmować tego, co się wokół mnie działo. Byłam niemowlęciem w ciele szesnastolatki.
Przeszłam fizjoterapię, leczenie u logopedy, terapię zajęciową, a wszystko po to, bym mogła to napisać. Byłam uważana za martwą, a mimo to jestem chodzącym dowodem świadczącym o sile życia.
Za każdym razem, gdy czuję, że nie jetem w stanie ruszyć naprzód, wracam do tego momentu, gdy ciocia Nina uśmiechała się do mnie i kiwała głową.
Pamiętam...
poczucie spokoju, jakie przyniosła…Pamiętam
blask, który otaczał jej postać…W czym mi pomogło jej uczucie spokoju?
Pomogło mi ono przezwyciężyć moją panikę.
Tak, wtedy umarła poprzednia wersja mnie, ale narodziła się ta osoba, którą jestem dziś.
Sonia Huston
cytat z książki: Ocaleni przez anioły. Jak otrzymać anielskie wsparcie
autor: Doreen Virtue



