Jesteś tym, o czym przez cały czas medytujesz. Dr David Seabury, który specjalizował się w technikach opracowanych przez Quimby’ego, opowiedział mi, że gdy prowadził praktykę w Nowym Jorku, pewien mężczyzna poprosił go o zbadanie jego żony, która uległa paraliżowi w wyniku emocjonalnego szoku.
Dr Seabury polecił jej praktykować konkretną technikę. Kobieta miała żywo wyobrażać sobie, jak wykonuje wszystkie obowiązki w stanie idealnego zdrowia. Wyobrażała sobie w ten sposób to, co lubiła robić. Jeździła więc w wyobraźni samochodem, konno, grała w golfa i zajmowała się ogródkiem.
Oddawała się tym ćwiczeniom przez piętnaście do dwudziestu minut, cztery lub pięć razy dziennie. Robiła to bardzo sumiennie i systematycznie.
Doktor wyjaśnił jej, że każdy obraz, który z entuzjazmem przechowuje w umyśle, urzeczywistni się w jej życiu.
Pod koniec miesiąca w wyznaczonym dniu i godzinie do owej kobiety miał zatelefonować syn przebywający aktualnie w Indiach. Jej mąż uzgodnił z pielęgniarkami, że o tej porze będą nieobecne. Syn także brał udział w tym spisku.
Dokładnie o dwunastej w południe zadzwonił telefon i dzwonić nie przestawał. Owa kobieta wiedziała, że to telefon od syna. Aparat telefoniczny celowo umieszczono w miejscu odległym od jej fotela. Wstała więc i podeszła do aparatu, nie przestając chodzić przez wiele następnych lat.
Przez miesiąc była bardzo zajęta, skupiając uwagę na wyobrażaniu sobie, jak chodzi, jeździ i czyni wiele innych rzeczy. Włożyła w to mentalne działanie mnóstwo energii. Można powiedzieć, że naprawdę medytowała. A potem, gdy zadzwonił telefon, tęsknota i pragnienie usłyszenia jego głosu wyzwoliło w niej działanie Ducha w wyniku czego doświadczyła owoców swoich medytacji.
Mentalny obraz, jaki nosiła w umyśle, był mediatorem pomiędzy niewidzialnym światem Ducha (Boga) a jego fizyczną manifestacją, objawiającą się w zdolności chodzenia.
autor: Joseph Murphy
fragment: Bądź swoim zbawcą
Rozdział 5. Sztuka medytacji i relaksacji



