Początkowo myślałem, że jest pani trochę kopnięta, twierdząc, że myśli człowieka tworzą okoliczności życiowe
Żaden pesymista nie może wieść życia szczęśliwego, nie może być również pożądanym towarzyszem życia. Może zdziwi was fakt, że negatywne myśli są realną chorobą nie tylko dla ich nosiciela, lecz jakże często i dla otoczenia.
Myśl jest potężną formą energii i jeśli myśli twoje są smutne, negatywne, możesz oczekiwać, że i życie twoje będzie podobne. Osoba, która myśli negatywnie, przyciąga różne rodzaje negatywnych okoliczności. A przecież człowiek jest zwycięzcą, przeznaczonym przez naturę do radości.
John M. był instalatorem dużego przedsiębiorstwa hydrogazowego. Marzyło mu się założenie własnego punktu usługowego, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. John był wybitnym pesymistą i w gruncie rzeczy nie wierzył w spełnienie się jego marzeń.
– Moja żona i przyjaciele twierdzą, że jestem pesymistą, a ja jestem tylko realistą. Mam chodzić z uśmiechniętą gębą jak jakiś idiota, gdy wiem, że sprawy nie układają się dla mnie pomyślnie?
– Dlaczego jest pan zawsze pewien tego najgorszego?
– Nie jestem geniuszem, żeby zmienić ten układ. Ostatecznie nigdy mi się dobrze nie układało, dlaczego miałoby się to stać
teraz?– Przecież pan sam prowokuje swój los, sam sprowadza niepowodzenia. Jak mogą panu wierzyć inni, skoro pan sam sobie nie wierzy?
Omówiłam z nim technikę psychotronicznego leczenia i zobowiązałam do kontaktu ze mną.
Po trzech tygodniach zadzwonił, powiedział, że czuje się szczęśliwy i idzie mu na ogół lepiej. Po dalszych czterech tygodniach zadzwonił znowu. Krzyczał radośnie w słuchawkę:
– Stało się, stało się to dziś! Od dziś jestem właścicielem własnego zakładu. Wie pani, początkowo myślałem, że jest pani trochę kopnięta, twierdząc, że myśli człowieka tworzą okoliczności życiowe. A jednak ma pani całkowitą rację. Ćwiczymy tę technikę z całą rodziną.
Po kilku miesiącach odwiedzili mnie oboje z żoną. Otworzyli jeszcze jedną placówkę usługową, interes szedł doskonale. W najbliższej przyszłości miała powstać trzecia filia.
Przede wszystkim musimy leczyć twój pesymizm…
Janet B. z powodzeniem mogłaby dostać nagrodę za pesymizm, gdyby tylko takie nagrody w ogóle rozdzielano. Uważała, że nic dobrego nie spotkało jej w życiu i że nic takiego nie przytrafi się jej w przyszłości.
Rzeczywiście, niewesołe było jej życie. Jednym ze smutnych skutków negatywnego myślenia była uporczywa choroba skóry. Leczyła się u pięciu dermatologów, nie wierząc zresztą, by cokolwiek mogli jej pomóc. Wydała na leczenie mnóstwo pieniędzy, a poprawy nie było.
W końcu zdecydowała się żyć z tą egzemą do końca życia. Najstarsza córka również zaczęła narzekać na to samo schorzenie.
– Powiedziałam Karolinie, że pewnie i ona będzie musiała podzielić mój los. Lekarze nie są w stanie pomóc ani jej, ani mnie. No cóż, musimy żyć dalej z tą straszną chorobą. Następna ofiarą na pewno będzie moja najmłodsza córka, Donna.
Powiedziałam Janet, że przede wszystkim musimy leczyć jej pesymizm. Ostro zaprotestowała. Przyszła do mnie jedynie w sprawie tej uporczywej egzemy u siebie i u Karoliny. Byłam dla niej po prostu śmieszna z propozycją leczenia pesymizmu, podczas gdy ona sama ani trochę nie uważa się za pesymistkę.
Po półtoragodzinnej dyskusji wreszcie uległa, przyrzekła rygorystycznie ćwiczyć i zawiadamiać mnie o wynikach w leczeniu.
Po trzech tygodniach zjawiła się u mnie. Była nie do poznania: twarz – łagodna i uśmiechnięta, skóra – czysta, głos – przyjemny, wesoły. Egzema znikła również ze skóry Karoliny.
– Cały nasz dom stał się szczęśliwszy. Mąż dostał awans, a Karolinę wybrano do Rady Uczniów w jej szkole. Wszystko teraz idzie lepiej.
fragment: Leczenie metodą psychotroniczną
Opracowanie: wg Evelyn M. Monahan





